środa, 5 sierpnia 2015

Pierwszy - najlepszy (?)

Cześć wszystkim,
z racji tego, że to pierwszy opublikowany na tym blogu post, myślę że wypada jakoś zgrabnie i bezboleśnie wprowadzić go do polskiej blogosfery.
Nie chciałabym kategoryzować mojego bloga i wrzucać go do szufladki z tabliczką "beauty" czy "lifestyle". Będę dzieliła się tu swoimi przemyśleniami, recenzjami ciekawych książek, filmów.
Jestem dziewczyną więc nie ukrywajmy że tematy związane z kosmetykami będą regularnie przewijać się w postach. Może zdarzyć się i tak, że cały wpis przeznaczę na zachwalaniu ulubionych krakersów - kto to wie ;).
Oszczędzę Wam już tych organizacyjnych męczarni i przejdę to tematu z tytułu posta.


Czy pierwszy oznacza zawsze najlepszy? 
A może pierwszy oznacza najcwańszy? 

Ile razy zdarzyło się Wam rywalizować z kimś i przegrać z powodu nieczystych zagrań przeciwnika? A ile razy to Wy byliście tym nieuczciwym rywalem?
Myślę, że każdego z Was dotyczyła przynajmniej jedna z wyżej wymienionych sytuacji, więc jasne jest, że nie zawsze ten kto wygrywa jest tym lepszym.  

Toteż nasuwa mi się pytanie: czy warto dawać z siebie wszystko?
Przecież jasnym jest, że jedynym efektem jaki będziemy odczuwać po przegranej rywalizacji (z kimś nieuczciwym) w której będziemy dawać z siebie maksimum będzie frustracja. 
To ludzkie, że będziemy odczuwać żal. 

Kiedy przejdzie już niedosyt trzeba sobie uświadomić, że zrobiłam/em wszystko co na daną chwilę umiałam/em.  Być może okazało się, że nie było to wystarczające. Ale nie możemy się obwiniać, że nie umiemy tak wiele jak rywal.
Jeśli przeciwnik wygrał za pomocą oszustwa to Ty jesteś od niego lepsza/y. 
Pokazałaś/eś prawdziwą wolę walki. 
On/Ona poszedł/szła na łatwiznę wybierając łatwe zwycięstwo.

To Ty decydujesz którym potyczkom poświęcisz więcej uwagi i sił.
Jesteś tylko człowiekiem.
Masz prawo popełniać błędy.


Crystaliczna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz